Bad Mommy

Zła matka gotuje na obiad zupę kalafiorową. Z mrożonki. Hop, hop, noworoczne postanowienia o zdrowym odżywianiu! Gdzie jesteście?

Zła matka włącza dziecku Świnkę Peppę, chociaż wcześniej postanowiła, że przynajmniej do trzeciego roku życia nie będzie oglądać ogłupiających bajek.

Zła matka ubiera dziecko rano na szybko we wczorajszą bluzę, od dwóch tygodni ignoruje wymagającą zacerowania dziurkę w żłobkowych kapciach, choć obiecywała sobie, że jej córeńka będzie zawsze pięknie ubrana i uczesana (to drugie już dawno nie aktualne przy fryzurze afro).

Zła matka chowa ulubione klocki, które robią największy klockowy bałagan, na szafę.

Zła matka to ja, to prawie każda z nas. Wszystkie mamy prawo do zmęczenia, do nieogarnięcia prania, do braku siły na zabawę z dzieckiem przez całe popołudnie, do zrobienia obiadu z półproduktów czy kupienia jedzenia na wynos. Zazwyczaj za dużo od siebie wymagamy, porównujemy się z innymi, a ci inni wydają nam się super eko, slow, modni, ładni, poukładani, z nienaruszalnymi zasadami… Stop! Zatrzymajmy się na chwilę w dążeniu do perfekcjonizmu rodem z reklam. Przestańmy mieć wyrzuty sumienia, gdy próbujemy ułatwić sobie życie. To banalne stwierdzenie ale jednak: szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko. Nie będziemy jednak szczęśliwe w ciągłym pędzie i stresie, bez chwili dla siebie (niech już ogląda tą bajkę, jeśli da mi to pół godziny na jogę!). Tak na prawdę wcale złymi matkami nie jesteśmy!

Dobra matka gotuje zupę kalafiorową z mrożonki aby było coś ciepłego na obiad.

Dobra matka włącza dziecku bajkę, bo jest chore, marudne i znużone, nie chce się już bawić puzzlami, a na spacer za zimno.

Dobra matka ubiera dziecko do żłobka w wygodną bluzę, a nie w sukienkę z guziczkami pod brodę, nie szarpie włosów szczotką.

Dobra matka chowa te beznadziejne plastikowe klocki i wystawia na środek pokoju drewnianą układankę ze zwierzątkami oraz stos książeczek.

P.S. Na zdjęciu Sara ogląda kreskówkę jedząc gotową przekąskę. Tym razem nie upiekłam bananowych muffinek, nie zdobiłam jaglanego budyniu, choć często robię. Tym razem chciałam po prostu poleżeć chwilę przeglądając magazyn kobiecy. Obie byłyśmy zadowolone.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.